Już od września w polskich szkołach pojawi się nowy przedmiot – edukacja zdrowotna. Ministerstwo zapowiada go jako odpowiedź na potrzeby młodzieży, ale wielu rodziców i ekspertów ostrzega przed realnymi zagrożeniami. Czy to będzie wsparcie dla dzieci, czy raczej przestrzeń ideologicznej walki? W naszej debacie poznasz głosy osób, które od lat zajmują się wychowaniem, profilaktyką i edukacją – abyś mógł sam wyrobić sobie zdanie i podjąć świadomą decyzję w sprawie przyszłości swojego dziecka. W ostatnim czasie odbyła się debata na Kanale Zero dotycząca Edukacji Zdrowotnej. Zachęcamy do jej wysłuchania.
Wnioski z perspektywy Agnieszki Pawlik-Regulskiej (prezes Stowarzyszenia Nauczyciele dla Wolności)
-
Brak sprawiedliwości w umiejscowieniu przedmiotu w planie lekcji
„Edukacja zdrowotna” została umieszczona „w środku lekcji”, choć jest przedmiotem nieobowiązkowym. Powinna znajdować się na początku lub na końcu dnia, aby uczniowie, którzy się wypisali (do 25 września), mogli łatwiej funkcjonować w harmonogramie zajęć. Tak zrobiono w przypadku lekcji religii w szkołach publicznych. -
Brak rzetelnych badań i ignorowanie efektów dotychczasowego WDŻ
Wskazała na fakt, że Minister Barbara Nowacka nie przeprowadziła żadnych badań potwierdzających zasadność likwidacji wychowania do życia w rodzinie (WDŻ), które istniało przez 20 lat. To błąd w sztuce – jeśli coś funkcjonowało przez dekady, istotne jest, by najpierw sprawdzić, jak dokładnie działało.
Dodatkowo, WDŻ – według licznych analiz – pełniło funkcję profilaktyczną, kształtowało postawy prorodzinne, prozdrowotne i prokreacyjne, a jego program był dobrze dopasowany do etapu rozwoju dziecka. -
Sprzeciw społeczny i naruszanie praw rodziców
Po złagodzeniu decyzji, edukacja zdrowotna została wdrożona jako przedmiot nieobowiązkowy, ale jednocześnie WDŻ ma zostać zlikwidowane, mimo sprzeciwu wielu środowisk. Pawlik-Regulska podkreśliła, że rząd ignoruje konstytucyjne prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z ich przekonaniami. W inicjatywach protestacyjnych wzięło udział ok. 100 organizacji.
Wnioski z perspektywy dr. Szymona Grzelaka (prezes Instytutu Profilaktyki Zintegrowanej)
-
Absurdyzm i szkodliwość koncepcji „fachowca od wszystkiego”
Nowy przedmiot ma obejmować bardzo zróżnicowane zagadnienia: bezpieczeństwo w internecie, zdrowie fizyczne, biologię, klimat, seksualność. Dotychczas były one prowadzone przez specjalistów (informatyka, WF, biologia, geografia, WDŻ). Teraz przewidziano, że jedna osoba będzie odpowiadać za wszystkie te obszary – to fundamentalny błąd. -
Ignorowanie kryzysu demograficznego i sensownych tematów
Zdaniem dr. Grzelaka, mamy „katastrofalną sytuację demograficzną”, dlatego potrzeba mówić o macierzyństwie, ojcostwie i rodzinie. Jednak te tematy są celowo pomijane w nowym programie. -
Dyktat rozporządzenia zamiast transparentnej procedury ustawodawczej
Zwrócił uwagę, że zmian nie wprowadzono ustawą (wymagałoby to udziału prezydenta), tylko rozporządzeniem — co budzi podejrzenia, że chodzi mniej o dobro dzieci, a bardziej o ideologiczne wprowadzenie rozwiązania tylnymi drzwiami. -
Negatywne skutki dla profilaktyki i zdrowia psychicznego młodzieży
WDŻ było częścią dobrze działającego systemu profilaktyki – dawało trwałe efekty, jak późniejsza inicjacja seksualna, mniejsze sięganie po używki, postawy prorodzinne. Nowy przedmiot jest kontrowersyjny, niezgodny z oczekiwaniami rodziców, a wprowadzanie go w sposób konfliktowy może pogorszyć zdrowie psychiczne uczniów.
