Jak kształtować silną wolę u dzieci?

„Per aspera ad astra” – przez trudy do gwiazd. Czy ta klasyczna łacińska maksyma jest w stanie przemówić dziś do młodych ludzi?

Kiedy dziecko przychodzi na świat, wraz z nim rodzą się tysiące szans i możliwości. Pewną pulę zdolności i zalet dziedziczy w genach, resztę będzie zdobywało pracą i wytrwałością. I taki jest najpiękniejszy scenariusz. Oprócz głównego bohatera – dziecka, potrzeba też wielu osób z drugiego planu: rodziców, dziadków i wujków, którzy nie tylko pomagają dziecku w odkrywaniu pasji, ale i wspomagają w dążeniu do celu, a nierzadko i niemało płacą.

Czasem jednak zapał szybko gaśnie, ćwiczenia nudzą, efekty nie przychodzą. Mały bohater wolałby uciec w bezpieczny świat przed ekranem, dorośli są rozgoryczeni.

Czego zabrakło? Najczęściej tego, co zarówno w mowie potocznej, jak i w klasycznej myśli wychowawczej określamy jako silną wolę, budowaną przez pokonywanie własnych słabości i lenistwa, walkę z wadami, nieustanną pracę nad sobą, po prostu przez „wymaganie od siebie”.

Czym jest silna wola?

Wartość woli w budowaniu charakteru świetnie ujęła Zofia Kossak w powieści „S.O.S.”, opisując jednego z bohaterów:

„Był od dziecka wybitnie zdolny, wrażliwy, obdarzony dobrym sercem i otwartą głową, lecz pozbawiony silnej woli, tego potężnego motoru, od którego zależy cały tok życia ludzkiego. Wartości najcenniejszej, najważniejszej, co wady wrodzone zdolna jest przekuć w zalety, a bez której największe zalety wyradzają się w wady. Ponieważ miły i zdolny Romek nie posiadał woli, nawet na tyle, by zechcieć wyrobić ją w sobie, przeto od pierwszych lat szkolnych szedł na pasku kolegów, zazwyczaj gorszych od niego. Życie bez motoru woli nie jest w ogóle możliwe. Kto nie ma swojej własnej, musi iść pod cudzą”.

Wypracowanie silnej woli jest kluczowe dla rozwoju, jest niejako „trampoliną” do pozyskania innych cnót, jednak wymaga czasu, a żyjemy w świecie, który domaga się szybkich efektów, natychmiastowej rekompensaty za poniesione trudy, nieustannego pozytywnego wzmacniania. Żmudne ćwiczenia, tak konieczne do osiągnięcia sukcesów w muzyce czy sporcie, nie tylko wymagają wytrwałości i silnej woli – one tę wolę i wytrwałość budują. Budują ją także wszystkie czynności, które dziecko na miarę swych możliwości powinno systematycznie spełniać – na przykład domowe obowiązki czy odrabianie lekcji (co jest jeszcze jednym dowodem na bezsensowność ich zakazu).

Czy ułatwiać dzieciom życie?

Jako rodzice mamy jednak skłonność do wyręczania dzieci, do usuwania przeszkód, tak by im było lżej, lepiej niż nam, łatwiej; niczym spychacze odgarniamy z dziecięcych ścieżek wszelkie przeszkody. Od małego więc dzieci nie są przyzwyczajane do wysiłku, pokonywania trudności, cierpliwości przy pierwszych porażkach; nie powinniśmy zatem się dziwić, że kiedy powinny z tego kapitału wypracowanej woli korzystać – niestety nie mają z czego.

Wola, określana jako rozumne chcenie, jest władzą duchową, której właściwym przedmiotem jest jakieś dobro. Dzięki niej mamy siłę dążyć do wyznaczonego celu, często wbrew słabości i niesprzyjającym okolicznościom: potrafimy wytrwać w postanowieniach, odłożyć natychmiastową przyjemność na później, kontrolować impulsy i emocje.

I być może najważniejszą umiejętnością, w jaką wyposażymy nasze dzieci, będzie zdolność do wytrwałego kierowania swoim zachowaniem i podejmowania działań prowadzących do osiągnięcia celu, nawet gdy pojawia się pokusa, zmęczenie czy niechęć. Ich rozwój nie może być wyłącznie wypadkową spontanicznych, naturalnych skłonności i wpływów zewnętrznych, ale przede wszystkim powinien być wynikiem własnej aktywności, owocem wewnętrznej pracy nad sobą. Musimy zamienić „chce mi się” na „chcę”. Charakter to rzeczywistość dynamiczna, wymagająca pracy człowieka – kształtowania, formowania, „przycinania”, a więc świadomego rozwijania jednych cech, a korygowania innych.

Kształcenie charakteru a trening personalny

Czy współcześnie istnieje potrzeba powrotu do pracy nad charakterem, kształcenia cnót? Oczywiście! Człowiek chce się rozwijać. Świadczy o tym popularność coachingu, mentorów, tutorów, niezliczonych stron poświęconych „treningowi personalnemu”, rozwijaniu potencjału, nabywaniu kompetencji. Trzeba jednak zauważyć, że jest tu bardziej nacisk na kształtowanie nie tyle woli, co intelektu i różnych umiejętności praktycznych. Formowanie charakteru to długa i żmudna praca nad sobą, nad osiąganiem cnót, a więc stałych wewnętrznych dyspozycji do czynienia dobra. Jest to praca, która „daje moc”, takie jest bowiem znaczenie łacińskiego słowa virtus – cnota: siła, moc. Jeden z najbardziej znanych w psychologii eksperymentów:

„test pianki marshmallow”, pokazał, że dzieci, które potrafiły narzucić sobie pewne ograniczenie, poczekać, by dostać nagrodę, osiągały w życiu lepsze wyniki w różnych dziedzinach życia. Tymczasem, jak pisze znakomity katolicki pedagog ks. bp Tihamér Tóth: „Charakter to nie wielki los, który wygrać można przypadkiem, bez zasługi. Charakter to nie odziedziczone świetne nazwisko. Charakter – to wynik ciężkiej walki samowychowawczej, zaparcia się siebie, mężnej walki duchowej. Tę walkę każdy sam za siebie musi zwycięsko stoczyć”.

Kształcenie woli dziecka w praktyce

Jak zatem nauczyć dzieci ciężkiej pracy, ponoszenia wysiłków, niepoddawania się w momencie kryzysu?

Po pierwsze: sami musimy być dla dzieci przykładem – nie wymagajmy od nich tego, czego nie wymagamy od siebie. „Z orląt, nie z kawek wyrastają orły, i z orlego, nie wroniego gniazda”, celnie zauważyła wspomniana już Zofia Kossak. Zdobywanie cnót jest dla każdego zadaniem na całe życie!

Po drugie: uczmy dziecko solidności i wytrwałości w wypełnianiu najpierw domowych, a później szkolnych obowiązków. Wspierajmy wtedy, gdy przeżywa trudności, ale nie pozwólmy mu się poddać. Nie rezygnujmy z wymagań, wola – co niektórych zaskakuje – buduje się także przez posłuszeństwo.

Po trzecie: podsuwajmy dzieciom i młodym ludziom książki i filmy ukazujące, jak bohaterowie radzą sobie z przeciwnościami. Współczesna literatura dziecięca (w dużym uproszczeniu oczywiście) zajmuje się raczej przeżywanymi emocjami, podczas gdy pozycje klasyczne uczyły pewnych postaw i zachowań. Wielkie postacie czy rocznice historyczne mogą być punktem wyjścia do rozmów o wysiłku, odpowiedzialności, pokonywaniu trudności.

A sami, napotykając wychowawcze problemy i znosząc ciężkie dla rodzicielskich serc niepowodzenia, pamiętajmy, że główną cnotą wychowawców jest długomyślność, o której o. Jacek Woroniecki pięknie pisał, że „winna dać każdemu wychowawcy wyzwolenie z ciasnego obrachowania owoców pracy wychowawczej według natychmiastowych rezultatów. Ona winna podnieść wzrok jego duszy w dal, nauczyć go pracować na dalszą metę w przekonaniu, iż mocne charaktery krystalizują się powoli, tak jak i wielkie kryształy”.

27.08.2025, Anna M. Zalewska, Nasz Dziennik